MamySie.pl | Grzech: nazwisko po ślubie
1149
post-template-default,single,single-post,postid-1149,single-format-standard,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive

Grzech: nazwisko po ślubie

Nazwisko po ślubie – czy to może być problemem? Okazuje się, że tak. I to nie dla małżonków, rodziny, ale dla świata wokół. 

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie, może nawet przymusił, komentarz pod jednym z moich tekstów. Z jednej strony byłam zszokowana jego treścią, z drugiej zaś – ceniłam za szczerość (ale nie za anonimowość). Nazywam się Marlena Bessman-Paliwoda. Po ślubie zachowałam swoje nazwisko, dopisując do niego nazwisko Lubego. Dlaczego tak zrobiłam?

  • względy praktyczne: ciocia męża zameldowana wówczas w tej samej gminie o moim imieniu i takim samym nazwisku jak mój mąż. Nie chciałam dublowania. Takie dublowanie posiada moja mama i nic dobrego to nie przynosiło (tu myślę o pomylonych zaświadczeniach, itp.),
  • wzgląd arcyważny: lubię swoje panieńskie nazwisko, zawsze mi się podobało i szybko zapadało w pamięć,
  • jest to zgodne z prawem!
  • myślę, że połączenie nazwisk brzmi wdzięcznie i rekompensuje długie podpisywanie się w urzędach.

Mój Luby nie miał nic przeciwko. Kiedy jednak zaczęłam posługiwać się podwójnym nazwiskiem, czasami mężczyźni mówili tylko „ojej”, patrząc na Lubego z politowaniem (dodam, że Łukasz nie wiedział o co chodzi – przecież dwa nazwiska to nie jest zbrodnia, prawda? Mój Luby nie wiedział bowiem, że nazwisko podwójne żony to jego hańba:

– Ej, nie wiem, może zachowam się jak hejter, ale Ty (autorko bloga), zachowałaś człon swojego nazwiska jako pierwsze, a męża drugie? Sukcesów w życiu, i na tym blogu. Może ten zły przeze mnie teraz przemawia, ale (no właśnie, te „ale”). Z drugiej strony, to nic nie znaczy, nazwisko, jak nazwisko. A jednak Facet który przyjmuje nazwisko kobiety okrywa się hańbą, tak samo kiedy kobieta nie chce się odciąć i przyjąć nazwiska mężczyzny. Chociaż, sukces, sukcesy wszystko zamazują i wszystkiemu wybaczają, pomyślności. W sumie, jak sobie z tym radzicie, to dobrze, presja otoczenia, tradycji, czy podejścia nie ma znaczenia, przy szczęściu. ~ niktważny

– Cześć, ktośważny:) Przed ślubem zastanawiałam się czy podwójne nazwisko nie sprzeciwia się w deklaratywny sposób jedności małżeństwa, ale wyniesienie na ołtarze świętej z podwójnym nazwiskiem rozwiało moje wątpliwości. Nie uważam tego za hańbę, mój mąż podobnie. Jesteśmy szczęśliwi mimo mojego nazwiskowego widzimisię:) Dziękuję za dobre życzenia. ~ Mamy się, autor

– Dlatego mówię, że jeżeli Wam pasuje, to okej.. Chociaż patrząc z męskiego punktu widzenia, to jednak porażka (nie jakaś straszna, że oooo koniec świata, ale jednak). ~ niktważny

Zapytałam kilku mężczyzn, z których zdaniem się liczę, co oni twierdzą o nazwisku kobiet po ślubie.

Żona przejmuje nazwisko męża

– Tak powinno być. Czuję się dumny, radosny, szczęśliwy, że moja żona nosi moje nazwisko. Teraz ja za nią odpowiadam i każdy już wie, że jest moją żoną.

Żona pozostaje przy swoim nazwisku

– Zdziwiłoby mnie to bardzo i chciałbym dowiedzieć się skąd taka decyzja. 

– Zastanawiałbym się czy moje nazwisko jest nieładne.

– Nie jest dla mnie wyobrażalne, dopuszczalne i do zniesienia, że moja małżonka może nie nosić mojego nazwiska. Biorąc ślub – deklaruje swoją miłość do końca życia, ale też deklaruje, że będę się małżonką opiekować – według mnie symbolem ostatniego jest właśnie nadanie nowego nazwiska małżonce – od tej pory jest pod moją opieką i każdy to wie (to ważne dla faceta, bo wtedy czuje, że prowadzi, czuje odpowiedzialność i misję – czuje się FACETEM.

Żona przyjmuje podwójne nazwisko

– Zupełnie mi to nie przeszkadza.

– Cieszy mnie, że chciała przejąć też moje.

– Podwójne nazwisko? Tu już mogę popisać się większą tolerancją.. Mógłbym to zrozumieć pod kilkoma warunkami: 1. Wyjątkiem mogłyby być wyjątkowa więź z nazwiskiem – np. wymarcie linii; 2. małżonka jest osobą publiczną znaną już ze swojego nazwiska, po którym jest identyfikowana przez inne osoby i przez całkowitą zmianę nazwiska musiałaby budować „markę” od nowa. 3. Nazwisko męża jest wstydliwe lub źle się kojarzące (przysłowiowy „psikutas”).

Kilka zdań komentarza

Nazwisko jest ważne. Posługujemy się nim wszędzie, a w dodatku kształtuje ono część naszej tożsamości: to kim jestem, jaki jestem. Po nazwisku rozpoznają nas inni. To ubranie niemal „na zawsze”. Myślę, że ważne jest to, aby dobrze się w nim czuć. Za tym zaś idzie odpowiednie dobranie nazwiska po ślubie. Powtarzany zarzut o modzie na pozostawanie przy swoim nazwisku lub przybieraniu nazwiska podwójnego jest myślę błędny. Nie jest to moda. Zmieniają się kobiety. Zmieniają się zwyczaje. Ta zmiana jednak nie jest zła, zwłaszcza kiedy decyzja o nazwisku jest wspólna i przemyślana. Nie przesadzajmy. Pozwólmy na ubranie, które akceptuje konkretne małżeństwo.

Marlena Bessman-Paliwoda

Zdjęcie: D. Sarle

Marlena Bessman-Paliwoda
marlena.bessman@gmail.com

Jeśli podoba Ci się tekst, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie to jak zapłata za moją pracę :) Dziękuję!

Follow

Wysyłaj mi newsletter (możesz zrezygnować kiedy chcesz).

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci Wyzwanie "Czułe gesty" :)

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci kurs sympatii na Twojego maila :)

email marketing powered by FreshMail
 

Zapisz się na mój newsletter:

email marketing powered by FreshMail