Jak randkować będąc rodzicami? | MamySie.pl
15432
post-template-default,single,single-post,postid-15432,single-format-standard,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,columns-4,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
Randki w małżeństwie są możliwe.

Jak randkować będąc rodzicami?

Zacznijmy od pytania: czy można mieć czas dla siebie mając małe i dość… trudne dziecko lub dzieci? Czy można randkować będąc rodzicami? Można. Pewnie myślisz – łatwo powiedzieć. Piszesz sobie bloga, masz dwoje małych (ale zapewne niebiańsko grzecznych chłopców, którzy śpią tyle, ile się da. Ogarniasz wszystko w czasie ich drzemki, potem idą wcześnie spać, a ty tu sobie Marlena możesz pisać o twórczości w codzienności i te inne bajery 🙂 Tak to sobie można żyć i randkować. No cóż…

Piszę ten tekst z pamięcią o czasie, kiedy po urodzeniu pierwszego malca chodziłam całymi dniami w piżamie, bo nie mogłam go nawet odłożyć. (Prysznic? Halo! Co to jest?) Piszę to z wizją codziennego ząbkowania, braku drzemek w dzień u dwulatka i mini drzemek u młodszego, które trwają do momentu mojego wyjścia z pokoju. Piszę to w końcu z wizją tego, że cały czas jestem sama, bez zaplecza ciociowego i babciowego. Piszę to w końcu z ogromnym i szczerym przekonaniem, że często w budowaniu relacji przeszkadza nam nie „brak czasu”, a tak naprawdę „brak chęci”, wymówki lub nasze wewnętrzne nieuporządkowanie. Jak zatem znaleźć czas dla siebie nawzajem? Jak ocalić bliskość w małżeństwie przy małych dzieciach lub przy dzieciach w ogóle? Mam kilka przetestowanych przez nas sposobów.

1 | Dbaj o siebie

– jeśli dbałość o mnie szwankuje, zaczyna się u mnie tzw. depresyjne zmęczenie. To znak, że muszę przystopować. Nie chcę doprowadzić do wypalenia, jakie może dotknąć mamy, bo wiem, że wtedy staję się żoną-nie-do-zniesienia 🙂

W wywiadzie dla Moniki z DomDobreMiejsce.pl pisałam: „Nie czuję się pełną, ułożoną układanką bez zadbania o wygląd, wymiar intelektualny, zdrowotny, duchowy i emocjonalny. Na pierwszy rzut idzie, choć nie jest to wymiar według mnie najważniejszy, wygląd. Na samym początku macierzyństwa szczególnie trudno było mi dbać o niego, po prostu to było na szarym końcu moich priorytetów. Potem jednak zauważyłam, że zaczynam czuć się źle z samą sobą. Musiałam znaleźć sposób na to, aby być po prostu kobietą zadbaną i zadowoloną z siebie samej. Jak to zrobiłam? Przeanalizowałam sobie jak wygląda mój dzień. Zobaczyłam wtedy, że robię dużo rzeczy, które nie mają sensu przy dzieciach. Po co np. układać zabawki, którymi zaraz będą się bawić? Traciłam czas na niepotrzebne czynności, zamiast poświęcić go sobie.” Dlaczego mamy dbać o siebie? Nasze samopoczucie wpływa przecież na naszą efektywność w ciągu dnia, na nasze patrzenie na świat, na… nasze małżeństwo i możliwości jakie mamy.

2 | Pójdź na odwyk od perfekcjonizmu

Cześć! Jestem Marlena i kiedyś prasowałam dziecięce ciuszki z dziesięciu stron, a potem zakładałam je na 10 minut (bo się dziecko ubrudziło).

Dziś jestem na odwyku od perfekcjonizmu. Tobie polecam to samo. Bardzo to uwalnia. Zastanów się, co jest powodem (ale takim prawdziwym!) Twojego perfekcjonizmu, chęci bycia naj, naj. „Niektórzy perfekcjoniści maskują swoje prawdziwe emocje, uczucia i potrzeby”. Może to tu tkwi problem? Więcej pisałam już o perfekcjonizmie i jeśli to Twój problem, koniecznie przeczytaj. Warto walczyć z perfekcjonizmem, bo on zabiera nam czas, ale też psuje relacje.

Randki mogą odbywać się w domu, razem z dziećmi.

3 | Nie czekaj na odpowiedni moment

– „czas tylko dla was” może nie nadejść tak szybko jak myślisz. Wcale się nie dziwię takiemu myśleniu. Kiedy dzieci dorosną, kiedy zaczną chodzić do przedszkola, a kiedy coś tam, coś tam… Nie! Liczy się tu i teraz, bo życie w oczekiwaniu na coś przemija, ucieka przez palce. Bierz to, co masz teraz. Bierz te resztki czasu dla siebie i dla Twojej drugiej osoby. Był czas, kiedy my także myśleliśmy: kiedy maluch podrośnie. Teraz moglibyśmy powiedzieć: kiedy drugi maluch podrośnie… tylko zobaczyliśmy, że życie mija, małżeństwo nam się starzeje :), a my co? Mamy czekać, aby być szczęśliwymi w małżeństwie? No proszę Cię!

Pytasz co  robimy? Ostatnio, kiedy zasnęły nasze maluchy, zostałam poproszona:) o zajęcie się swoimi sprawami w pokoju i niewychodzenie przez około godzinę. „No dobrze! W sumie to ogarnę coś na bloga.” Po ok. godzinie w kuchni ujrzałam morze świec, męża w garniturze i kolację. To nic, że dwa razy przerywaliśmy rozmowę, bo musiałam nakarmić malucha. „To jest nasz czas na szczęście” – tak musisz sobie powiedzieć.

4 | Korzystaj z zaplecza

– jeśli masz możliwość oczywiście. U nas kiedy mamy sytuację emergency znajdziemy pomoc, ale tak jesteśmy zdani na siebie. Bardzo to sobie cenię. Widzę jak nas to zbliża i rozwija. Nikt za nas nic nie zrobi, przez co musimy się wspierać, aby dać radę. Musimy rozmawiać i wspólnie planować. Szkoda nam czasu na jakieś sprzeczki, bo mamy go niewiele i nie chcemy go marnować na „ciche dni” lub nawet „ciche minuty”. Jeśli mamy milczeć, to też razem.

5 | Randkujcie z dziećmi

– naprawdę da się to zrobić. Randki to nie jest tylko patrzenie sobie w oczy w pozycji greckich posągów. Niech to będzie spędzenie rodzinnego czasu z Waszym nastawieniem na siebie. Idąc na spacer trzymajcie się za ręce. Gotując, obsypcie się mąką. W taki własnie sposób czas razem spędza Asia ze swoją rodziną, nie mogąc posiłkować się pomocą innych. To jest wykonalne.

6 | Odpuść

– sprzątanie, poprawienie obrazka, tak, aby idealnie wisiał na ścianie (to zdanie kieruję do siebie), 58 rzeczy, które w porównaniu do Twojego małżeństwa nie mają znaczenia. Odpuść i zaparz herbatę. Pogadajcie, kiedy dzieci pójdą spać. Choć może na rozmowie się nie skończy. Poważnie, za 10-20-30 lat nie będziesz pamiętała tej poklejonej syropem podłogi, ale będziesz miała swoje małżeństwo. Co jest ważniejsze: czysta podłoga (która jutro będzie pomazana dla odmiany dżemem) czy relacja z mężem?

Czas razem to może być nawet wypicie herbaty.

7 | Organizuj się

– miej więcej czasu. (śmiejesz się?:)). Po urodzeniu drugiego malca wprowadziłam sobie szereg usprawnień do codziennego życia. Wiesz, że mój małżeński projekt zaczął się rozwijać jak urodziłam drugiego syna? Nie będę tu pisać, że to kwestia organizacji, bo tak i jest, i nie jest. Wiem, że muszę to robić, by nie być mamą i żoną frustratką :). Na dziś jednak podrzucę Ci link do spotkania w Kawiarni Mamy Liderki z Olą Budzyńską, a w przyszłym tygodniu opiszę może swój dzień, jeśli chcecie.

8 | Zaplanujcie swój wspólny czas

– od pewnego czasu uskuteczniam weekendy offline. Nie odpisuję w weekendy na wiadomości, nie piszę postów, nie robię nic w grupie. Weekend jest czasem dla mojej rodziny – cokolwiek by się działo. Kilka takich sobót i niedziel za nami i…ten czas jest wykorzystywany przez nas maksymalnie! Ile rzeczy razem robimy – cały dzień bawimy się z dziećmi, gotujemy, śmiejemy, oglądamy (raczej bajki), tańczymy, a wieczorem mamy czas dla siebie. Zawsze lubiłam weekendy, ale teraz mam świadomość budowania relacji. Nie jestem jedną nogą na Facebooku, na mailu, gdzieś tam daleko. Jestem tu i teraz, i czuję wolność. Ta uważność jest możliwa dzięki rezygnacji z czegoś, z poniesienia jakiegoś kosztu. Nie żałuję jednak. W tygodniu pracuję efektywniej, aby potem być offline. Serdecznie Ci to polecam, bo widzę jak działa to u nas. Dobrze jest określić sobie, że np. 2 wieczory w tygodniu są TYLKO dla nas.

9 | Ciesz się chwilą

– rodzicielstwo rządzi się swoimi prawami. Połączenie małżeństwa z rodzicielstwem wygląda inaczej w zależności od wieku dzieci. Ilość czasu dla siebie będzie inna u rodziców niemowlęcia, a inna u rodziców nastolatka. Jest tu pewien sekret udanej relacji męża i żony: nieważne ile czasu macie dla siebie. Ważne jak wykorzystujecie nawet minuty razem. Można mieć dużo czasu wolnego, aby spędzać go razem. Ale: można go razem spędzić i NIE BYĆ razem. Można mieć 5 minut, a ten czas może nas budować, można być RAZEM.

By mieć udaną randkę, trzeba odpuścić.

10 | Wyrzućcie telewizor (lub ograniczcie jego oglądanie)

– wiesz, że 700 tysięcy domostw w Polsce nie ma telewizora w domu? My jesteśmy jednym z nich. Dzięki temu nasze rozmowy nie są tłem dla reklam czy serialu. Nie oglądamy tego, co akurat nas zaciekawi. Włączamy film, który nas interesuje wtedy, kiedy mamy na to ochotę. Telewizor to pochłaniacz czasu i największy skupiacz uwagi. Prześledź jak to jest u Was 🙂

Nie myśl o czasie dla Was, jako dla żony i męża, a nie mamy i taty, jako czymś co powinno być odseparowane od rodzicielstwa. Relacja rodzicielska z dziećmi i małżeńska przenikają się. Wrzuć zatem na luz, nie patrz na zegarek tylko ciesz się chwilami, które macie.

Marlena Bessman-Paliwoda
marlena.bessman@gmail.com

Jeśli podoba Ci się tekst, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie to jak zapłata za moją pracę :) Dziękuję!

Follow
  • Dzięki za cenne rady 🙂 chętnie przeczytałabym coś o tych „usprawnieniach” 🙂 przez te kilka miesięcy od porodu część rzeczy udało mi się rozwiązać w podobny sposób, ale nadal mam czasami problem z odpuszczaniem, nie umiałabym póki co pozbyć się tv (choć są dni, że nie włączam go w ogóle), no i przede wszystkim muszę zrobić sobie odwyk od „fejsbuków”, a raczej określić czas na to poświęcony i tych postanowień się trzymać. To okropny pożeracz czasu, ale też uwagi i myśli. Potrzebny detoks! Hehe 🙂

    • Nie każę TV wyrzucać 😉 u nas się po prostu nie sprawdza, nie lubimy.

      Będzie tekst o usprawnieniach. Dziś tak patrzę, że najwięcej usprawnień przychodzi po drugim maluchu. Myślę, że z powidu innego już patrzenia na macierzyństwo.

      Wszystkiego dobrego dla Was 🙂

  • Zgadzam sie w pelni. Sposobów jest wiele, trzeba tylko pozbyc sie oczekiwania, ze bedzie jak wczesniej. Bo dlugo nie bedzie, albo wcale. Bedzie inaczej, ale tez super:) My na randce „wychodnej” nie bylismy od 2 lat…ostatnio na obiedzie po usg w 8tyg ciazy:)dzisiaj rano nawet rozmawialiśmy o tej restauracji:)z mocnym postanowieniem, ze w weekend majowy podrzucimy dzieciaki dziadkom na popoludnie i spedzimy ten czas tylko we dwoje. Ps. Tez mam ramke „smile more”, tez na blogu 😀

    • Mam nadzieję, że randka doszła do skutku.:)

      Mam taki plan by pokazywać małe rzeczy od nas na zdjęciach. A ramek mam kilka, ale tylko ta została z tym napisem 😉

      • Nie, bo dzieci przeziebione, dziadki nie wezmą takich…bedzie znow randka rodzinna…

  • Dbanie o siebie – niby taka powierzchowna sprawa – a jednak tak ważna.

    • Niby łatwe i takie potrzebne kobietom, a często o tym zapominamy. Ba! Chowamy tą potrzebę gdzieś pod dywan.

      Cześć Ula! Dziękuję za odwiedziny 🙂

  • Ewelina

    Świetny artykuł! Razem z mężem organizujemy randki małżeńskie. To niezbędny element małżeństwa 🙂

  • Piotr Zajączkowski

    Bardzo dobry tekst i bardzo pomocny… tak myślę… znajoma mówi mi czasami, że przekonuje kobiety aby najpierw były kobietami, a potem żonami a jeszcze potem matkami 🙂 i to jest własciwy kierunek aby zobaczyć wartość budowania relacji z mężem 🙂

    • Znajoma ma jak najbardziej rację. Decyzję o takim ułożeniu: kobieta-żona-mama podejmuje się codziennie. Niestety łatwo wejść w rolę bycia przede wszystkim mamą, bo można schować się w tej roli przed „dorosłymi” problemami, sprawami z przeszłości, kryzysem małżeńskim. Złudne to i krzywdzące dla dzieci, jednak dość częste.

  • Dominika Gryz

    Po warsztatach z dialogu i komunikacji między małżonkami nawet zaczęłam już wdrażać większość z opisanych tu prawd i zasad. Działa! Mądry tekst i autentyczny. Warto zacząć już dziś!

    • Cieszę się, że na wodzisz to na własnym przykładzie. Oby tak dalej 🙂 wszystkiego dobrego!

      • Dominika Gryz

        A wszystkim tym, którzy czują, że są na małżeńskim zakręcie, polecam: kursnamilosc.pl 🙂

Wysyłaj mi newsletter (możesz zrezygnować kiedy chcesz).

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci Wyzwanie "Czułe gesty" :)

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci kurs sympatii na Twojego maila :)

email marketing powered by FreshMail
 

Zapisz się na mój newsletter:

email marketing powered by FreshMail