3 rzeczy, które uczynią Naturalne Planowanie Rodziny łatwiejszym
15521
post-template-default,single,single-post,postid-15521,single-format-standard,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,columns-4,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
Naturalne Planowanie Rodziny może być nowocześnie wspomagane przez technologię.

3 rzeczy, które uczynią NPR łatwiejszym

Naturalne Planowanie Rodziny określane jest jako „watykańska ruletka”, jako sposób „antykoncepcji”, który nie skutkuje. Nie chcę się tu nad tym rozwodzić. Nie to jest moim celem. Chcę Wam po prostu pokazać narzędzia, których sama używam przy obserwacji. Nie lubię być zaskakiwana, więc staram się obserwować siebie i dziś pokazuję, co mi w tym pomaga. No to hop! 

1 | Aplikacja OvuView

Absolutnie mój numer 1. Świetne narzędzie dla każdej nowoczesnej kobiety :). Już piszę dlaczego. Masz może taki notatnik, w którym skrzętnie zapisujesz swoje obserwacje dotyczące cyklu? Kiedyś też tak robiłam, ale często zapominałam coś zanotować (lub, co gorsza, gubiłam notes – to dlatego nie wspomniałam o notatnika cyklu, wymieniając swoje notesy rozwojowe lub organizacyjne).

Kiedy zmieniałam telefon na na taki, którego już dawno używały dzieciaki na ulicach (a ja jeszcze nie:)), zainstalowałam sobie aplikację, w której robię notatki. Pomaga określić w jakiej fazie cyklu jesteśmy, zbiera wszystkie notatki, ale także ma opcję ustawienia wnikliwej obserwacji pod kątem chęci poczęcia dziecka lub odłożenia poczęcia. Oczywiście opcji jest więcej. Zainstaluj, poklikaj i przetestuj czy to dla Ciebie. Aplikację możesz pobrać tutaj.

2 | Skąd brać wiedzę o cyklu? Broszura „Naturalne Planowanie Rodziny” Elżbiety Wójcik

Miałam sporo książek o NPR (w sumie w nich najprzystępniej opisany jest cykl), czytałam różności w internecie, w końcu byłam na kursie w poradni małżeńskiej, ale najlepiej wszystko opisane jest w broszurce (bo trudno nazwać to książką z racji rozmiarów) „Naturalne Planowanie Rodziny” Elżbiety Wójcik. Wszystko opisane jest zwięźle, krótko, cały czas na temat. Bez przesadnej filozofii, mówienia, że „trzeba, warto”. Wracam do tej publikacji za każdym razem, kiedy mam jakieś wątpliwości. Broszurkę dostaniesz tutaj.

Naturalne planowanie rodziny to sposób na obserwację siebie.

3 | Termometr

Używam termometru Microlife MT16C2. Skomplikowana w tym termometrze jest tylko nazwa, spokojnie. Nie miałam z nim żadnych problemów. Daje czytelne wyniki i jest dokładny. Dostaniesz go, np. tutaj. Innym polecanym jest także Termometr Basal. Tu polegam na poleceniu znajomej. Sama nie używałam. Aha! Warto oczywiście termometry kupić dwa (takie same). W razie jak stanie się coś jednemu, nie masz przestoju w mierzeniu temperatury, tylko wyciągasz na spokojnie zapasowy termometr. 🙂

W sumie to tyle. Zastanawiam się nad większym ułatwieniem sobie obserwacji. Czytam o komputerach cyklu lub termometrach, które same mierzą temperaturę (nie trzeba wstawać o określonej porze, itp.). Nie wiem jeszcze czy się skuszę, ale jak przetestuję inne rozwiązania, dam znać.

Masz inne narzędzia, których używasz do obserwacji cyklu lub które polecają Twoje znajome? Stosujesz jakieś ułatwienia? A może znasz inne kobiece aplikacje, które warto mieć na telefonie? Daj znać w komentarzu.

 

Marlena Bessman-Paliwoda
marlena.bessman@gmail.com

Jeśli podoba Ci się tekst, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie to jak zapłata za moją pracę :) Dziękuję!

Follow
  • Ostatnio czytalam obszerną i wnikliwą recenzje aplikacji sympto, bazujacej na metodzie Roetzera. Zamierzam wyprobowac, choc pewnie na pierwszy ogien pojdzie ovuview 😉 przed era porodowo-laktacyjna bylam zeszycikowa, teraz mam smartfon. Komputerom nie ufam, zwlaszcza tym termicznym, bez analizy innych symptomow. Tylko ja mialam cykle nietypowe, wiec nie dla mnie „typowe”pomoce… Z ksiazek „Ja i moj cykl „prof.Roetzera zdetronizowala inne pozycje. Zamierzam tez zglebic model Creightona, a nuz te dlugosci i nieregularnosci maja jakas przyczyne, choc w niczym mi w sumie nie przeszkadzaja i trzy razy wycelowalismy w dzidziusia za pierwszym podejściem. Tylko poki co laktacyjne „bezokresie” od poltora roku:) W ciagu ostatnich 5 lat mialam dwie miesiaczki-miedzy ciazami;) I chociaz jestem wielka zwolenniczką metod naturalnych to cykl poporodowy uwazam za ruletke…nie watykanska, tylko biologiczna:) taka po prostu czarna dziura npr:( mysle ze niejedna mloda mama ozlocilaby wynalazce jakiegos ułatwienia w tym czasie…

    • Oooo, tu dłuższy komentarz chcę dodać 🙂 a my w podróży. Dam znać wieczorem 🙂

    • Marta, zgodzę się z Tobą, że ten czas laktacyjny to czarna dziura. Jest trudny. Łączę się w doświadczeniach i przemyśleniach. 😉

  • Kasik Cz

    Ja mam dopiero zamiar kupić termometr 😉 Poleconą przez ciebie ksiązke w takim razie tez zakupie 😉 Aplikacje tez wypróbuje 😉 Na razie to kroczę w ciemnościach, jeśli chodzi o NPR 😉 Dzięki Marlena 😉

    • A nie ma za co 🙂
      Z czasem ciemności „ciemnogrodu” (aaa, taki żart) robią się coraz jaśniejsze 🙂 zawsze mozesz pytać na grupie 🙂

  • Ja się zastanawiam nad komputerem cyklu, bo jestem najzwyczajniej w świecie leniwa 😛 tylko cena mnie trochę przeraża 😛

    • Też sie zastanawiałam, tylko w całym NPR bardzo lubię to, że sama mogę dojść do różnych wniosków. Szukam bardziej ułatwienia samego pomiaru (przy małych dzieciach).

  • Ela Senus

    dla mnie absolutnie przy małych dzieciach sprawdza się obserwacja śluzu tylko i wyłącznie i wiem w jakiej fazie cyklu jestem. ja mam notesik z ołówkiem w toalecie:)tam zawsze znajdzie się chwilka czasu…

  • Marleno, a czy mogłabyś podać jakieś namiar na ten termometr co sam mierzy temperaturę? Bo nie wiem o czym piszesz a szukam czegoś nowego do pomiarów 🙂

  • Mam pytanie, używam tego samego termometru, ale mam z nim trochę problemów 🙁 prędzej się wyłącza niż ustabilizuje temperaturę. Wolę mierzyć w pochwie, bo wydaje mi się że jest prościej a tam on w ogóle nie działa. Czy możesz mi powiedzieć gdzie mierzysz, i ile mniej więcej to trwa? 🙂

    • Aga

      tez go używam, wyłącza sie po 7 minutach, ale 6-7 minut mierząc temperaturę w pochwie to wystarczający czas.

      • Czyli myślisz że nie trzeba czekać aż „zapika” tylko mierzyć 6 min?

        • Mierzę jak Ty Klara. Temperatura jest już ok przed pikaniem. U mnie jest raczej problem nie z samym termometrem ile z tym, że zasypiam. Myślę o ATOsie.

          • Sonia

            Ja tez zasypiam, więc mam budzik nastawiony na 5:00 i na 5:06 XD Ale u mnie się to sprawdza 🙂

          • Dwa budziki! Genialne w swej prostocie 🙂

  • Dzięki Ci Marleno! <3 Też używam tej aplikacji choć z regularnością różnie bywa. A broszurkę na pewno zakupię bo się obserwuję tą metodą ale ciągle się jej uczę.
    Pozdrowienia!

  • Edyta

    Wspaniały wpis!
    Z aplikacji na pewno skorzystam. Mam tylko pytanie, czy rozpoczynając przygodę z tą aplikacją wprowadzałaś dane o wcześniejszych cyklach czy rozpoczynałaś „od zera”?

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Edyta, ja akurat zaczynałam od zera, bo z Ovu zaczęłam korzystać po porodzie. Można jednak wprowadzić dane 🙂 Też pozdrawiam 🙂

  • Pani Wójcik opisuje metodę dra Rötzera, czyli metodę OBJAWOWO-termiczną.

    Spokojnie więc zanim zdążycie się, Drogie Panie, przestraszyć, czy zniechęcić mierzeniem temperatury albo po prostu zwątpić w precyzję swego termometru, wiedzcie, że to OBSERWACJA ŚLUZU jest podstawowa. Co ciekawe do XX wieku w Kamerunie przetrwała tradycja jego obserwacji i interpretacji. I to właśnie Rötzerowie to odnotowali i połączyli z metodą termiczną bazującą raczej na szkiełku i oku, czyli XIX-wiecznym pomiarze wielkości fizycznej prosto z układu SI. W zasadzie wyłącznie na śluzie bazuje metoda Billingsów i obserwacje w osławionej naprotechnologii.
    Swoją drogą, jest to jakieś horrendum, że co rusz w podobnych artykułach powtarza się zdanie w rodzaju: „Każda kobieta wie, że śluz się zmienia w trakcie cyklu.” A jednocześnie kwitnie przemysł wszelkiego rodzaju środków „wywołujących deszcz” albo aplikacji usiłujących na bazie niezliczonej liczby quasi-objawów mysleć za kobietę. Naprawdę warto najpierw spojrzeć w niebo i samodzielnie zastanowić się co tam widać.

    Oprócz temperatury i notatki o śluzie reprezentowanej też w formie powszechnego systemu kolorów bodaj jedynie nasza aplikacja daje możliwość sfotografowania i porównania śluzu z poprzednich dni – jak znalazł dla początkujących.

    DonnaMobile – karta naturalnego planowaia rodziny w Twoim smartfonie

  • To jest kiepska reklama OvuView podpierająca się broszurą o metodzie OBJAWOWO-termicznej Rötzera gdy tymczasem w tekscie nie pojawia się ani raz słowo „śluz”. (sic!) Do tego jeszcze zachwyty nad jakimś … termometrem. Zwykła „opinia na sprzedaż”.

    P.S.
    OMG! W tym tekscie jest link do ceneo z tym termometrem! :O Czemu ten „artykuł” nie jest opisem na ceneo?

  • Ola

    Korzystam od dwóch lat z komputera cyklu Daysy, który mogę jak najbardziej polecić tym bardziej „leniwym” albo np. pracującym na zmiany. Po przeczytaniu całego internetu w wielu językach, w tym wyników badań naukowych, analiz jak dokładnie działa ten sprzęt, zdecydowaliśmy z mężem, że chyba warto wydać taką kwotę. Nie mam regularnego cyklu, często uczę się po nocach do egzaminów. Nie ważne o której godzinie zmierzymy temperaturę spoczynkową; istotne są minimum 4 godziny snu. Daysy sam porówna i pokaże nam, czy znajdujemy się w fazie płodnej, czy niepłodnej. Pierwsze parę tygodni komputerek „uczy się” naszego ciała i cyklu, później za pomocą światełek zielonego i czerwonego pokazuje nam płodność na kolejne 24 godziny. Nic się nie stanie, gdy zapominamy o zmierzeniu temperatury lub jesteśmy chore – po prostu będzie więcej światełek czerwonych, oznaczających, że daysy nie może zagwarantować, że nie jesteśmy w fazie płodnej, więc nie daje „zielonego światła”. (Możemy przeprogramować komputerek, podczas gdy staramy się o dziecko – faza płodna będzie wtedy zielona, a nie czerwona 🙂 )
    Oczywiście w aplikacji w telefonie widzimy wykresy, prognozy na kolejny miesiąc. Wyniki można np. wydrukować, by podzielić się z lekarzem. Jeszcze tego nie próbowałam 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Nie, no te światełka … jak miło, jak w cyrku. „…pokazuje nam płodność na kolejne 24 godziny” Czyli można obyć się bez bladego pojęcia o fazie cyklu, wystarczy tylko ufać „prognozie synoptyka”, tak? No Wielki Brat po prostu.
      To jest Parodia NPR.

Wysyłaj mi newsletter (możesz zrezygnować kiedy chcesz).

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci Wyzwanie "Czułe gesty" :)

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci kurs sympatii na Twojego maila :)

email marketing powered by FreshMail
 

Zapisz się na mój newsletter:

email marketing powered by FreshMail