Nie bądź supermatką! Nie warto! | MamySie.pl
1772
post-template-default,single,single-post,postid-1772,single-format-standard,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,columns-4,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive

Nie bądź supermatką! Nie warto!

O wypaleniu matki – jak je zauważyć, pokonać i jak mu przeciwdziałać. 

Mam dość, po prostu. Zamykam oczy. Chciałabym zamknąć uszy, ale taką umiejętnością natura mnie nie obdarzyła. Zrobiła mi na złość, jak zwykle. Wybiegam z pokoju, ale słyszę tylko spotęgowany lament. „Bądź cicho!” – wrzeszczę w myślach. Powstrzymuję się, aby ten ryk nie wydobył się ze mnie w kierunku Małej Istoty. Zerkam na zegar. Rozpadam się z każdą sekundą. Kolejna cząstka mnie powoli oddziela się, odkształca, wypacza. Czy to jeszcze jestem ja? Jeśli miałabym definiować siebie za pomocą słowa „jestem”, mogłabym tylko dodać: „złą matką”. Jestem złą matką. To pewne. Nie daję rady.

Czy czasami nie jest tak, że masz dość? Że zmęczenie jest inne, już nie tylko fizyczne? Że boli Cię coś w środku, głęboko? Że masz ochotę krzyczeć, bo naprawdę się rozpadasz?

Co się dzieje?
Mama zagrożona jest zmęczeniem, które przeradza się w wypalenie. To stan, w którym ta wszechstronna i wszechogarniająca istota (czytaj: Ty) czuje się przytłoczona nawet najprostszymi wydarzeniami dnia codziennego i nie jest w stanie poradzić sobie z nimi:

Czasami mam ochotę krzyczeć. Nie wiem nawet, dlaczego. Powody mogą być błahe. Wykipi mleko, a ja zaczynam płakać. Nie mam siły zetrzeć. Po prostu czuję się źle i płaczę.

Powodów popadania w stan wypalenia jest co najmniej kilka. Oczekiwania innych wobec matki – społeczeństwa, rodziny, znajomych – są często zbyt wysokie:

Kiedy ktoś chciał przyjechać, by zobaczyć naszą kruszynkę, pucowałam cały dom. Chciałam mieć wszystko posprzątane, łącznie z upieczeniem ciasta. Potem byłam tak zmęczona, że nie miałam siły nawet na wzięcie prysznica. Mimo to sytuacja powtarzała się, bo czułam jakąś presję. „Musiałam”. Widziałam te spojrzenia, lustrowanie całego mieszkania, sprawdzanie, czy wyprasowane, sprzątnięte.

Opieka nad dzieckiem często stanowi wystarczający wysiłek dla matki. Niezdrowy perfekcjonizm (można od niego odwyknąć!), chęć sprostania wymaganiom innych – niedorzecznym i nieuzasadnionym – mogą tylko potęgować odczucia typu „nie daję sobie rady”; odczucia dodatkowo wzmacniane oczekiwaniami matki, jakie stawia w stosunku do samej siebie, chcąc stać się supermamą:

Wyobrażałam sobie, że po porodzie będę wyglądać jak przed ciążą. Zmieniło się jednak wszystko. Nie wiedziałam, co robić. Nie miałam siły, energii, chęci. Marlena, ja chciałam być supermamą w każdym wymiarze – wyglądu, gospodarowania domem. Chciałam dokształcać się podczas urlopu macierzyńskiego, aby być na bieżąco. Chciałam być superżoną, supersynową, supercórką. To wszystko mnie przygniotło. Było tego za dużo. Miałam do siebie żal, gdy okazało się, że nagle jedyne, czego chcę, to sen.

STOP!
Daleko mi do zachęcania Cię, droga Czytelniczko, do tego, abyś przodowała w rankingu ch*jowych pań domu, jednak postaraj się dać sobie więcej luzu. Jako matka na co dzień masz i tak dużo na głowie, dodatkowo czując się przygnieciona oczekiwaniami (przeczytaj tekst: „Matka powinna”), i właśnie dlatego: nie kręć sobie sama bata. Daj sobie odpocząć.

matka, wypalenie u mam, wypalenie u mamy, zmęczenie u mamy

fot. Nelson L., filckr.com

Idealna matka musi upaść. Nie da się realizować modelu „idealnego macierzyństwa”. Dopóki panuje zmowa milczenia, nic się nie zmieni. Ta zmowa milczenia wywołuje wrażenie, że wszystko jest fajnie, większość sobie świetnie radzi, tylko ja nie – Aleksandra, cyt. za Newsweek

(…) Kobiety, które (…) uważa się za wzór kobiecości, są słodkie, chętne do pomocy, o włosach starannie przygładzonych; zapracowane, zdyscyplinowane, spokojne i… zmęczone – „Urzekająca. Odkrywanie tajemnic kobiecej duszy”, John i Stasi Eldredge

Każda kobieta to czuje – coś głębszego niż tylko odczucie niespełnienia w tym, co robi. Jakieś podświadome, instynktowne odczucie niespełnienia w tym, kim jest. Jestem jednocześnie za bardzo i zarazem nie dosyć. – „Urzekająca…”, John i Stasi Eldredge

Przepis na pokonanie wypalenia
Dla każdej jest inny, głównie dlatego, że mamy różne przyzwyczajenia, różne systemy prowadzenia domu i – co istotne – inne rodziny i inne modele rodzinne. Kiedy czujesz się wypalona, poproś kogoś o pomoc. Zbuntuj się i zrób coś tylko dla siebie. Niech mąż, babcia czy ciocia zajmą się dziećmi, a Ty – najzwyczajniej w świecie – uciekaj z domu. Na spacer, do fryzjera, do kosmetyczki, na zakupy (tu ważne: omijaj dział dziecięcy, kup coś dla siebie!). Powodzenie przepisu tkwi w jego prostocie. Zawsze też możesz napisać do mnie lub Ady. Wysłuchamy i podpowiemy w miarę możliwości.

Potrzebujesz:

  • chwili tylko dla siebie – weź prysznic lub kąpiel, zrób makijaż, maseczkę, pomaluj paznokcie; wyśpij się;
  • zostawić bałagan – nie sprzątaj, jeśli nie masz na to siły; daj sobie odpocząć i ciesz się chwilami spędzanymi z rodziną;
  • poćwiczyć – nie musisz zamienić się w Chodakowską, ale zajrzyj na jej fanpage – znajdziesz na nim moc motywacji; tańcz – sama lub z dziećmi; słuchaj energicznej i optymistycznej muzyki;
  • zmienić otoczenie – unikaj tych, u których jest zawsze „stara bieda”; przestań narzekać; otaczaj się radosnymi ludźmi;
  • odkryć swoją pasję – może jeszcze jej nie znasz;
  • „teraz” – nie planuj zbyt dużo;
  • zapamiętać: wcale nie musisz, wcale nie powinnaś; Ty możesz! Ty masz prawo!
ciąża, zmęczenie u kobiet w ciąży

Fot. flickr.com

Przepis na niewypalanie się
Pamiętaj: macierzyństwo to nie jest konkurs. Z nikim się nie ścigasz, nie zdajesz egzaminu przed komisją. Liczą się Twoja rodzina, Ty, mąż, Twoje dziecko/Twoje dzieci.
Podczas jednej z naszych dyskusji w grupie dla małżeństw Dorota napisała znakomite podsumowanie: „Macierzyństwo to wyzwanie, nie – ograniczenie. Nie ograniczaj sama siebie, nie rób z macierzyństwa kagańca na swoje marzenia”.
Nie przyzwyczajaj się do jednej wizji swojego życia. Twórz różne warianty, plany na dzień, tydzień, wakacje – unikniesz rozczarowania i zaczniesz łatwiej oddychać.

Spokoju i harmonii w Tobie – tego Ci życzę.
Marlena

* Słowa zapisane kursywą i niepodpisane w tekście to cytaty z rozmowy z Kasią o jej wypaleniu. Dziękuję za zgodę na publikację.
fot. główne: Brown dress with white dots

Marlena Bessman-Paliwoda
marlena.bessman@gmail.com

Jeśli podoba Ci się tekst, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie to jak zapłata za moją pracę :) Dziękuję!

Follow
  • Dokładnie to ostatnio przerabiałam. Zdarzają się jeszcze kryzysy, ale dla mnie największą pomocą okazało się wsparcie męża, i to nie fizyczne nawet, a psychiczne. Ale na początku po porodzie miałam też sporo okazji wyjść chociażby na głupie zakupy na tę godzinkę kilka razy w tygodniu, gdy Teściowa zostawała z małym, i to też dużo dawało by nie zwariować 🙂

  • Marleno, ważny temat. Ja też mam takie głębokie przekonanie, że kiedy my, mamy będziemy dążyć do wewnętrznej harmonii, to i nasze rodziny, nasze domy będą pełne dobrej atmosfery. Czasem chaos w naszych relacjach odzwierciedla nasze wewnętrzne rozbicie. Lepiej mieć nieposprzątane mieszkanie i lepką podłogę w kuchni, ale zadbać, zatroszczyć się o siebie.

    • Czytałam kiedyś, że jeśli Bóg ma ołtarz w sercu matki, to ma mieszkanie w całym domu. Zgrywa się idealnie z Twoją uwagą o wewnętrznej harmonii u mamy i atmosferze domu.

  • Tak sobie myślę, że kobiety same innym kobietom nakładaja takie sterotypy. Że jak jesteś matką, to musisz być super. I jeszcze najlepiej pracować i też być super. A do tego nie prosić o pomoc, bo sama musisz dać sobie radę. I że czasami w tym byciu super ważniejsze jest by mieć czas na sprzątanie niż na bycie z dzieckiem. Że jak w domu jest bałagan, w zlewie naczynia, a dziecko biega uśmiechnięte, to to już się tak bardzo nie liczy…

    • Aniu, niestety muszę przyznać Ci rację. Kobiety kobietom utrudniają życie w dziedzinie macierzyństwa. Nasze zadanie – być tymi, które wspierają, a nie „nakładają stereotypy”. 🙂

    • Trudne jest też to, że najczęściej tymi stereotypami przesiąkamy w swoim domu rodzinnym. W dużej mierze przejmujemy obraz matki, jaki przekazały nam nasze mamy, a one zaczerpnęły go od naszych babć i ta to idzie przez pokolenia. Ważne, żeby się zatrzymać, spróbować pewne nawyki przemodelować – to ciężka praca, ale wierzę, że się opłaca. No i na to mamy największy wpływ – na siebie – od tego warto zaczynać, a to potem to oddziałuje pozytywnie na innych: na mamy w naszym otoczeniu, na nasze córki, synów, wnuczki, wnuków kiedyś tam 🙂

  • Wydaje mi się, że pomoc z zewnątrz byłaby nieoceniona. Chwila oddechu dla mamy. Pięknie kiedy znajdzie się ktoś kto widzi jak bardzo to jest potrzebne.

Wysyłaj mi newsletter (możesz zrezygnować kiedy chcesz).

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci Wyzwanie "Czułe gesty" :)

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci kurs sympatii na Twojego maila :)

email marketing powered by FreshMail
 

Zapisz się na mój newsletter:

email marketing powered by FreshMail