Porody są różne, dobre i bolą | MamySie.pl
908
post-template-default,single,single-post,postid-908,single-format-standard,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,columns-4,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive

Porody są różne, dobre i bolą

Poród boli jak obcinanie małego palca u ręki bez znieczulenia – przeczytałam to jako nastolatka w jakimś piśmie kobiecym, które teraz omijam szerokim łukiem. Pochwaliłam się mamie tą wiedzą, a ona powiedziała, że po wszystkim nic się nie pamięta i abym o tym tak nie myślała. Nie myślałam. Do czasu, kiedy to ja sama miałam pojawić się w szpitalu i urodzić Nowego Człowieka.

Porody bolą

Prof. Ireneusz Roszkowski, znany położnik, mówił, że „w związku z porodem istnieje wielkie niebezpieczeństwo dla matki i dziecka. (…) Właściwie nie ma drugiej tak niebezpiecznej sytuacji w życiu człowieka, jak w tym czasie.” Jest to czas, gdzie styka się życie i śmierć. Ten ból ma jednak określone znaczenie (teraz myślisz – maniaczka! Nie, spokojnie, na końcu polecam tekst o tym zagadnieniu).

Porody są różne

To tajemnica, którą odkrywa się minuta po minucie. Każda kobieta odczuwa i przyjmuje wszystko wokół inaczej, na swój sposób. 

Porody są dobre

Nie napiszę o strasznej historii mrożącej w żyłach, jaką był mój poród. Bo nie był. To był poród spokojny, dobry. Dziś zastanawiam się dlaczego i co na to wpłynęło.

Przygotowanie

Czytałam, modliłam się, starałam się nastawić pozytywnie. Chodziłam na spotkania z położną. Moim plusem zawsze była wytrzymałość na ból i trzymałam się myśli, że dam radę. Bałam się, jak każda kobieta.

Nastawienie

Moja przyjaciółka po swoim porodzie, zapytania przeze mnie, jak to jest, odpowiedziała tylko: Super. Marlena! To jest super przeżycie. Pomyślałam, że chyba macierzyństwo wypacza pewne wspomnienia lub dziewczyna wypiera ze świadomości całą traumę. Jaka ona biedna! Przecież obcinanie palca dobrym wspomnieniem być nie może, prawda? Przed moim porodem mówiła mi, że nastawienie to już część sukcesu. Ciesz się, bo niedługo zobaczysz kogoś, kogo znasz 9 miesięcy. Przyznaję, że słuchanie wszelkich makabrycznych historii o porodach (czytanie o nich w Internetach) przed własnym, dobrym rozwiązaniem nie jest. Choć wszystkie kobiety wokół, widząc kobietę błogosławioną chętnie się dzielą swoimi przeżyciami, moja rada: nie słuchaj. Liczy się Twój spokój.

W czasie porodu
kobieta jest samotna.
Jest to dziura, której nic
i nikt nie wypełni.
Obecność męża także.
Jednak ta obecność coś zmienia, na coś wpływa.
Z mężem jest się nadal
samotną w bólu, ale nie samą.

Obecność męża

W czasie porodu kobieta jest samotna. Jest to dziura, której nic i nikt nie wypełni. Obecność męża także. Jednak ta obecność coś zmienia, na coś wpływa. Kiedyś kobieta rodziła w swoim domu, w swoim łóżku, krzyczała w na swoje okolice, zamykano okna i ona w takim półmroku była razem z akuszerką, która może nawet odbierała poród jej matki. Znała ją. Mąż zaś stał pod drzwiami i czekał. Naturalny obrazek, co? Dziś kobieta rodzi w sterylnym miejscu, chłodnym dla niej emocjonalnie. Może nigdy nie była w tej sali, może lampy są za mocne i za jaskrawe. Dobrze jej, gdy ktoś zastawi ją parawanem. Nie ma swojego miejsca i przestrzeni. Krzyczeć nie może, bo po co – mówi kobieta, którą pierwszy raz na oczy widzi, której powierza siebie i swoje dziecko. Ich życia. W tym wszystkim jest mąż – cicha obecność, ciepła dłoń i znajomy dotyk. Obecność, gdy inni wyjdą, bo „to kilka godzin potrwa”. Z mężem jest się nadal samotną w bólu, ale nie samą.

Szpital i personel

Szpital, w którym rodziłam nie miał dobrej renomy w dziedzinie przyjmowania porodów wśród moich znajomych. Położne okazały się jednak dobrymi kobietami, które słuchały i pomagały. Były miłe, po prostu dobre. Trudniejsze była opieka od karmienia piersią, pokazania jak obchodzić się z mikro-człowiekiem.

Początek macierzyństwa poza-ciążowego, tego, kiedy dziecko trzyma się w rękach i stara się go nie zgnieść, jest trudne. Zachodzę w głowę, dlaczego my kobiety wzajemnie sobie ten czas utrudniamy, opowiadając sobie. np. historie porodów katastrofalnych niemal. Dlatego wspieram akcję #lepszyporód. Drogie Kobiety, bądźmy dla siebie dobre. Bycie zołzami niszczy urodę. Tą w środku i na zewnątrz.


Wspieram akcję Lepszy Poród.  Możesz się w nią zaangażować – wypełniając ankietę, przygotowując kartkę #lepszyporód lub podpisując petycję. 

Polecam do poczytania o porodzie:

  1. Znaczenie i rola bólu porodowego, Fundacja „Rodzić po ludzku”,
  2. Tokofobia, Fundacja „Rodzić po ludzku”,
  3. W. Półtawska, Eros et iuventus, s. 113-118.

PS: Piękna fotografia jest stąd.

Marlena Bessman-Paliwoda
marlena.bessman@gmail.com

Jeśli podoba Ci się tekst, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie to jak zapłata za moją pracę :) Dziękuję!

Follow
  • Anna Papiez

    Cały ból znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,w momencie gdy polożna kładzie „nowego człowieka” na brzuch mamy :)i w jednej sekundzie zapomina sie o całym świecie i bólu.Poród to jest coś najpiekniejszego co może spotkać kobietę.Pozdrawiam wszystkie przyszłe i terazniejsze mamuśki.:):)

  • Juliana Gosiewska

    Marlenko, bardzo piękny tekst. 🙂 Ja też miałam okazję doświadczyć bólu rodzenia, ale był to najpiękniejszy ból jakiego doświadczyłam. Lęku przed porodem nie mogłam się pozbyć- mimo sali wyłącznie dla mnie, wsparcia męża, miłej opieki i mojego bardzo optymistycznego nastawienia. Poród może być dobry- mój był również taki. Do tej pory uśmiecham się na myśl o tej chwili, jak po tej ciężkiej- ale spokojnej- pracy dane nam było zobaczyć owoc naszej miłości. Słyszysz pierwszy krzyk, położne kładą dziecko na brzuch- i ból się nie liczy, nie istnieje- widzisz tylko to jedyne w swoim rodzaju Dzieło Stwórcy, jakim jest Człowiek. Kiedy znajome pytają się, jak to boli- ciężko mi to nawet opisać. Mówię, że chciałabym doświadczyć tego nie tylko raz jeszcze- ale i więcej. 🙂

  • Boli jak diabli, ale ten ból ostatecznie naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Poród wspominam bardzo miło i… nie mogę doczekać się kolejnego 😉

  • Porodu się nie bałam, chciałam urodzić siłami natury. Wiedziałam, że będzie boleć, ale nie mogłam sobie uzmysłowić jakiego rodzaju ból to będzie i czy go wytrzymam? Dodam, że mam wysoki próg bólu, zęby leczę bez znieczulenia 😉
    Dużo na ten temat czytałam i dowiedziałam się, że ból porodowy ma sens – musi wyzwolić w nas siłę potrzebną do „wypchnięcia” dziecka na ten świat.
    Niestety nie doświadczyłam ostatniego etapu porodu, zakończył się cesarskim cięciem. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała szansę urodzić siłami natury i dowiem się co to za uczucie 🙂
    A wsparcie męża i jego obecność na sali porodowej wg mnie jest potrzebna nie tylko nam kobietom, ale również mężczyznom, by docenili jaki to wysiłek…

  • Pingback: Można rodzić po ludzku - Mamy się - Małżeństwo, rodzina, wartości()

Wysyłaj mi newsletter (możesz zrezygnować kiedy chcesz).

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci Wyzwanie "Czułe gesty" :)

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci kurs sympatii na Twojego maila :)

email marketing powered by FreshMail
 

Zapisz się na mój newsletter:

email marketing powered by FreshMail