MamySie.pl | Mamy się ze sobą #2: Mam dość pracy nad małżeństwem
15863
post-template-default,single,single-post,postid-15863,single-format-standard,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive

Mamy się ze sobą #2: Mam dość pracy nad małżeństwem

Czasami mam dość pracy nad sobą, pracy nad małżeństwem i dbaniem o to, aby wszystko wokół było dobrze. Czasami mam ochotę nakryć się kocem na głowę i po prostu spać. Pewnie bym to zrobiła, gdyby moje maluchy…spały. Dlaczego mam dość? 

Nie napisałam tutaj już dawno żadnego tekstu, w grupie odzywałam się sporadycznie, a mój fanpage dopiero teraz zaczyna odżywać. Dlaczego? Nie jestem plastikową lalką, nie jestem tytanem. Przygniotło mnie wiele sytuacji, gniotło mnie wiele spraw, których wcześniej nie uporządkowałam, nie zachowałam balansu pasja-dom. Postanowiłam napisać bardzo osobiście, ile kosztuje mnie moja pasja, bo widzę, że często macie mylne wyobrażenie o mnie samej. No to jedziemy!

1 | Mój dom

Trudno być żoną. Trudno być żoną tak po prostu. Jeśli dodamy na barki małżeństwa kolejne projekty, jest jeszcze trudniej. Często, kiedy rozmawiam z przyjaciółmi, znajomymi lub obcymi mi ludźmi, którzy stykają się z moim mężem słyszę, że mnie podziwiają, że zgadzam się na jego ewangelizacyjne projekty. Zgadzam się na nie, bo je popieram, ale też widzę, jak to ważne dla niego. Kiedyś byłam razem z nim w tym wszystkim 🙂 Z tym wiąże się jednak dodatkowa praca dla nas: czas, koszty, wsparcie innych. A potem nasze zmęczenie. Ok., wyjdźmy w lukierkowej wizji osób-liderów. Wracasz do domu i padasz na twarz. Dzieci, pranie, prasowanie jednak nie robią się same.

Wszystko to łączy się z naszym codziennym życiem, planami, szukaniem domu, kryzysami w najbliższej rodzinie, u przyjaciół. Wszystko to przeżywamy, jak każdy. W sierpniu też zmarła pierwsza osoba, z którą mieszkałam. Było to dla mnie trudniejsze niż się spodziewałam.

2 | Hejt jest tam, gdzie są zasięgi

Zaczęłam docierać do tysięcy ludzi. Totalnie nie wiem jak mi się to udaje i co ludzi do mnie przyciąga. Stało się to także lepem dla hejterów. Tylu przykrych i nieprawdziwych rzeczy to już dawno nie usłyszałam o sobie. W dodatku od osób, których nie znam, które nie znają mnie. Ok – nie powinnam się tym przejmować, wiem. Kiedy jednak przychodzi spadek formy to takie słowa wracają jako pierwsze i wypaczają wiele.

DSC_4793

3 | Łatwiej się inspirować, trudniej tworzyć coś od zera

Mam świadomość tego, że zaczęłam w polskim Internecie nową jakość (tak! To pożywka dla hejterów:)). Nie piszę bloga dla pisania bloga, nie piszę bloga dla współprac komercyjnych. Piszę go, aby wspierać i pomagać warsztatowo innym. Na taką skalę tego nie było. No przynajmniej ja się z tym nie spotkałam. Zaczęłam odczarowywać tematykę rodzinną i małżeńską. Pisać o tym inaczej niż jest to przyjęte w nurcie chrześcijańskim w Internecie. Wiem to od Was. To Wasze głosy. Ja musiałam długo to wałkować, aby przyjąć tą pochwałę od Czytelników :). Do czego zmierzam. Tworzę od zera, bez wzoru, inspiracji. Testuję, sprawdzam, uczę się i wykorzystuję różne znane narzędzia w nowy sposób. To jest znacznie bardziej wymagające niż tworzenie w oparciu o wzór, o posiadanie kogoś, na kim można się wzorować.

4 | Moja doba też ma 24 godziny

Brzmi zaskakująco? Kiedy mam czas na robienie czegokolwiek? Najczęściej po 21. Nie mam zaplecza ciociowo-babciowego, więc cały dzień to raczej projekty „dziecko-zasypianie”, „dzieci-karmienie piersią” „obiad”, „sprzątanie (tu możesz sobie rozpisać:)”, „dziecko-marudzenie”, „dziecko-radości” itepe itede. Po powrocie męża z pracy (ok. 16-17) nawet nie ma kiedy zająć się pisaniem.

Mamy 21. Dzieci śpią. A ja padam ze zmęczenia czasami. Chcę jeszcze porozmawiać z mężem, obejrzeć coś. Pobyć samej i pogapić się w sufit, aby pozbyć się namiaru bodźców. Mamy wiedzą o co chodzi 🙂 Do tego pracuję, uczę się, czytam. Zapisałam się na kurs z organizacji czasu. Po co? Aby nie tyle nauczyć się układać różne w czasie, ale wyrzucić te zbędne dla mnie.

5 | Czasami mam dość pracy nad małżeństwem i byciem dobrą

Staram się. Wiele rzeczy przychodzi mi naturalnie, inne wypracowałam, jeszcze inne są na liście „praca trwa”, kolejne zaś leżą odłogiem. Czasami mam dość projektu „rozwój” w każdym wymiarze. Mam ochotę przykryć się kocem i spać lub pogapić się w telewizor (którego nie mamy). Każdy ma taki czas i nie ma co się biczować z tego powodu. To chyba nawet obrona naszego organizmu. Jeśli nie trwa to długo, trzeba sobie na to pozwolić. 🙂

DSC_4789

6 | Wsparcie

Jesteśmy wsparciem dla innych. I ja, i mój mąż. Każdy może do nas zapukać, zadzwonić, napisać. Jesteśmy, wysłuchamy, będziemy obok. To bycie w gotowości ma swoją cenę. Aby nie było – my to uwielbiamy. Nie ma nic lepszego, kiedy widzimy, że kiedyś ktoś odwiedzał nas połamany, a dziś fruwa. Dlatego właśnie marzę o wielkim domu, gdzie każdy będzie mógł zapukać i odpocząć.

7 | Jesteśmy normalni

Spotykamy się z ludźmi, kłócimy się (dziwnie nie pasuje mi to słowo do nas, a jednak!), spieramy, mamy się dość, chodzimy do sklepów, chodzimy na wyprzedaże, na plac zabaw, do kościoła. Nasze życie jest normalne. Piszę to, bo z mejli rysuje się obraz jakiś celebrytów. Serio, zmywam podłogi szmatą 🙂

8 | Nie wszystko widzę

Nie widzę efektów swojej pracy. Ok., mam „liczby” na fanpage, na Instagramie, w grupie, w Google Analitics, adresatów moich maili. To są jednak tylko liczby i na nie nie patrzę. Owszem są potrzebne J, ale to, co robię widoczne jest w waszych rodzinach. A tego ja nie widzę, bo jesteście całego świata. Wielu moich Czytelników jest ze Stanów Zjednoczonych, z Niemiec, z Francji czy Włoch. Dostałam wiadomość od Zosi, która napisała, że pewnie nawet nie zdaję sobie sprawy jak wielu ludziom pomagam. Faktycznie tak jest. Pamiętam jak w czasie wyzwania dziennie odpisywałam nawet na 50 maili, a odpowiedź dostałam od 2-3 osób z podziękowaniem, bo dali radę, bo skorzystali. I co tu myśleć? Że źle odpisałam? Tutaj biorę ewangeliczne słowa o jednym z dziesięciu, który przyszedł i podziękował. Nie chodzi mi o to, aby mi dziękować co chwilę, nie, nie!:) Pokazuję Wam, że to brak jakiejś motywacji dla mnie często: brak efektu, a raczej brak możliwości dowiedzenia się o nim.

Oglądanie albumu ślubnego to jeden ze sposobów na to jak spędzić rodzinny i małżeński weekend.

9 | Rozwijamy się

  • Pracuję nad materiałem na październik. Chcę wprowadzić tematyczne tygodnie na blogu. Zobaczymy jak się to sprawdzi.
  • Wysyłam newsletter, który wywołuje często dużo emocji. Piszecie, że jest uwalniający. Cieszę się, tak chciałam, aby było.
  • Zaczniemy też studium życia rodzinnego, to oznacza, że niedługo będziemy oboje doradcami rodzinnymi 🙂 jak zobaczyłam z kim będę miała zajęcia, to skakałam z radości.
  • Najbardziej jednak czekam na nasze podcasty. Nie spinam się, aby szybko ruszyły. Nie zdradzę naszych planów. O tym w październiku. [Chcesz, abym poruszyła ważny dla Ciebie temat, napisz do mnie: marlena@mamysie.pl].
  • Czas odkurzyć konspekt książki, nad którym sporo się napracowałam.

 

Zmieniać świat po swojemu

Jestem normalną dziewczyną, która po prostu chce, aby małżeństwa miały się dobrze. Któregoś wieczoru pomyślałam, że Internet to dobre miejsce, by to robić – zmieniać świat po mojemu. Dlatego tu jestem.

Potem przyszedł pomysł, aby na tym stworzyć Duuużyy projekt, także biznesowy. Pomagać na 100% w dwóch wymiarach. Dużo znaków zapytania przede mną, ale ta droga mnie bardzo cieszy.

Ufff, to teraz na spokojnie mogę pracować dalej 🙂

Marlena Bessman-Paliwoda
marlena.bessman@gmail.com

Jeśli podoba Ci się tekst, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie to jak zapłata za moją pracę :) Dziękuję!

Follow

Wysyłaj mi newsletter (możesz zrezygnować kiedy chcesz).

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci Wyzwanie "Czułe gesty" :)

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci kurs sympatii na Twojego maila :)

email marketing powered by FreshMail
 

Zapisz się na mój newsletter:

email marketing powered by FreshMail