Strata dziecka i poronienie: co dalej?
15901
post-template-default,single,single-post,postid-15901,single-format-standard,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,columns-4,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
Strata dziecka: co dalej?

Strata dziecka: co dalej?

Strata dziecka to bolesne doświadczenie. 15 października obchodzimy Dzień Dziecka Utraconego i chcę, aby ten wpis niósł słowa otuchy dla tych, dla których nie jest to zwykły dzień w kalendarzu. Ten wpis to zapis wywiadu z Karoliną, która organizuje obchody DDU w Lublinie. Rozmawiamy o uczuciach rodziców po stracie, o tym jak ich wesprzeć, a czego im nie mówić. Przypatrujemy się etapom żałoby po stracie dziecka, ale też podajemy miejsca, gdzie można uzyskać wsparcie.

Strata dziecka to temat milczący. Głośno się o nim nie mówi. Jest to z jednej strony dla mnie zrozumiałe, bo to jakby rozrywanie rany. Z drugiej jednak strony, powinniśmy szukać wsparcia i rozmowy, która będzie balsamem na ranę. Sama nie straciłam dziecka, ale doskonale pamiętam znaki zapytania w mojej głowie, kiedy trafiłam do szpitala na podtrzymanie ciąży. „A co jeśli…?” Nie wiedziałam jak miałabym się zachować po stracie kogoś, kogo nawet jeszcze nie wyczuwałam w brzuchu. Po prostu wiedziałam, że jest i bardzo chciałam, aby żył.

Przygotowując ten tekst, przypomniał mi się fragment książki „Niebo istnieje… Naprawdę” Todda Burpo [książka, film]. W rozdziale „Dwie siostry” czytamy:

- Mamusiu, mam dwie siostry - oznajmił Colton. (...)
- Nie, masz siostrę Cassie i...masz na myśli swoją siostrę cioteczną Traci?
- Nie - Colton stanowczo zaprzeczył. - Mam dwie siostry. Przecież dziecko zmarło w twoim brzuszku, prawda?
(...)
- Wszystko w porządku, mamusiu - powiedział. - Nic się jej nie stało. Bóg ją adoptował.

Myślę, że ten fragment napawa nadzieją, mimo bólu. Niech będzie balsamem dla tych, którzy go potrzebują. Teraz zaś zapraszam na rozmowę z Karoliną, która z ogromnym wyczuciem porusza się po temacie.

Oczekiwania wobec męża, oczekiwania wobec zony, oczekiwania w małżeństwie, oczekiwania wobec małżonka - to ważne tematy w poradni małżeńskiej.

Marlena: Karolino, strata dziecka to bardzo bolesne doświadczenie. 15 października obchodzimy Dzień Dziecka Utraconego. Trudno zrozumieć tych, dla których ten dzień jest szczególny. Co czują małżonkowie, rodzice po stracie? Jak nazwiesz te uczucia?

Karolina: Małżonkowie, którzy stracili dziecko czują przede wszystkim żal, że stracili swoje dziecko już bezpowrotnie. Tracą  też  wszelkie poczucie bezpieczeństwa. Czują się bezradni, w tym, że w żaden sposób nie mogą pomóc swojemu dziecku, aby przywrócić mu życie.  Po stracie dziecka niejednokrotnie całkowicie przewartościowują swoje życie, zmieniają priorytety. Zaczynają celebrować każdą chwilę życia, bo uświadamiają sobie jak jest ono kruche i ulotne. Wpatrują się w każde maleńkie dziecko, bo wiedzą, jakim cudem, jest życie tu na Ziemi. Czasem zazdroszczą, patrząc na dzieci innych rodziców w wieku, w którym byłyby ich dzieci gdyby żyły, i myślą o tym jakby one wyglądały. Co by lubiły robić. Jaka byłaby ich ulubiona potrawa.

Oczekiwania wobec małżonka, wobec męża, wobec żony mogą być krzywdzące.

Marlena: Jakie są etapy żałoby po utracie dziecka?

Żałobę, jak już wspomniałam, każdy przeżywa inaczej. Ale gdybyśmy mogli uogólnić  i nazwać uczucia, rodziców po stracie dziecka, to pierwszym etapem żałoby byłoby zaprzeczenie. Towarzyszy jemu niedowierzanie, że strata dziecka nas właśnie spotkała. Kolejny etap, to uczucie gniewu i buntu. Złościmy się na świat, na Boga, na ludzi.  Jednak złość nie jest uczuciem konstruktywnym. Niszczy nas i sprawia, że przechodzimy w kolejny etap: obniżenie nastroju (stan depresyjny). Czujemy się bezsilni, myślimy, że zawiedliśmy, że mogliśmy zrobić cokolwiek, aby nie dopuścić do śmierci naszego dziecka. Ostatni etap, świadczący o dobrze przeżytej żałobie, to akceptacja  pogodzenie się z rzeczywistością, której nie możemy już zmienić.

Trzeba podkreślić, że akceptacja, to nie zapomnienie. O swoim dziecku rodzice nigdy nie zapomną. Etap akceptacji umożliwia tylko odnalezienia się w nowej sytuacji, nowym życiu, ,,bez dziecka”. Jedni na przeżycie całego procesu żałoby potrzebują jednego roku, inni kilku, a nawet kilkunastu lat.

Marlena: Kiedy znajdujemy się w sytuacji, gdy umiera nam dziecko, jesteśmy w szoku. Nie wiemy, co robić. O co powinniśmy zawalczyć w takim momencie? O czym rodzice myślą dopiero po fakcie?

Karolina: Powinniśmy wiedzieć, że mamy prawo do pochówku naszego dziecka, bez względu na to na jakim etapie ciąży zmarło. Czy w 6  tygodniu, czy w 30 tygodniu ciąży. Mamy także prawo do ostatniego pożegnania się z naszym dzieckiem, zanim jego ciało zostanie wysłane na badania histopatologiczne, sekcję zwłok, itp.

Jeśli nie zostaniemy zapytani  o to przez lekarza,  a czujemy takie pragnienie, powinniśmy sami zgłosić, że chcemy pochować nasze dziecko. Jest to bardzo ważne dla procesu żałoby. Chowając swoje dziecko będziemy mieli namacalne miejsce do którego będziemy mogli się udać, w każdej chwili Zabrać tam nasze pozostałe dzieci. Pokazać, gdzie spoczywa ich brat lub siostra. Pamiętajmy, że na pochówek dziecka możemy się jeszcze zdecydować do 3 miesięcy po śmierci dziecka.

Marlena: Czego nie powinno się mówić małżonkom, którzy stracili dziecko? Jakie słowa są tylko zapychaczami, a może więcej – po prostu powodują u rodziców po stracie większy ból?

Takie słowa nic nie wznoszące, a sprawiające ból, to:

  • ,,Nic się nie stało. Jeszcze będziecie mieć dzieci”,
  • ,, To nie było dziecko. Nawet się nie urodziło”,
  • ,, Czas leczy rany”.

 

DSC_4005

Marlena: A w jaki sposób możemy wesprzeć małżonków po stracie?

Zamiast powtarzania słów, które nic nie wnoszą, lepsze jest milczenie, uścisk dłoni, przytulenie, ciepłe spojrzenie, współczujący uśmiech, a przede wszystkim modlitwa.  Dzień Dziecka Utraconego jest między innymi po to, aby o tym przypomnieć naszym rodzinom, przyjaciołom, znajomym, o tym, że mieliśmy dziecko, chociaż nigdy go nie przytuliliśmy i  nie trzymaliśmy na rękach.

Marlena: Karolino, może wyjaśnijmy czym jest dokładnie Dzień Dziecka Utraconego? Dlaczego obchodzimy go 15 października?

Karolina: Dzień Dziecka Utraconego jest obchodzony w Polsce od 2004 roku, zawsze 15 października. Jest to data symboliczna. Tyle trwałaby ciąża, począwszy od 1 stycznia. Tego dnia pamiętamy o wszystkich dzieciach, które zmarły bardzo wcześnie, jeszcze przed urodzeniem, zaraz po porodzie lub w wieku dziecięcym, w wyniku jakiejś choroby lub wypadku. Dzień ten obchodzony jest na różny sposób. Najczęściej, rodzice zmarłych dzieci spotykają się wspólnie w kościele, na Mszy św., a następnie puszczają balony lub lampiony z imionami swoich dzieci, na znak ich pamięci, albo wspólnie zapalają znicze przy pomniku upamiętniającym dzieci utracone, jeśli jest taki w mieście. W niektórych miastach, tego dnia odbywają się dodatkowo zbiorowe pochówki dzieci zmarłych przed urodzeniem, których rodzice nie mogli z jakiś powodów sami pochować.

Dla katolików idea obchodzenia Dnia Dziecka Utraconego jest także związana z potrzebą zmiany sposobu postrzegania przez społeczeństwo utraty dziecka. Niestety, wciąż tragedia, jaką jest poronienie ( śmierć dziecka na wczesnym etapie ciąży), jest tematem TABU. Bo jak mówić o kimś, kto nigdy się nie urodził? . A przecież, dziecko zmarłe w wyniku poronienia, ma też prawo do zaistnienia w pamięci rodziców, którzy  powinni mieć prawo odebrać je ze szpitala, nadać mu imię i pochować w rodzinnym grobie.

Dzień Dziecka Utraconego, to również  dzień pamięci o wszystkich dzieci zmarłych w wyniku aborcji, o  tych małych męczennikach, o których często nikt nie pamięta, nie mają nawet swojego grobu, miejsca pamięci.

Dzień Dziecka Utraconego to także, a może przede wszystkim dzień pamięci i modlitwy za rodziców, którzy utracili swoje dziecko, o błogosławieństwo Boże i siłę dla nich do przezwyciężenia wielkiego bólu i żalu jaki powoduje śmierć własnego dziecka.

Marlena: Dlaczego zajmujesz się organizacją wydarzenia Dzień Dziecka Utraconego?

Karolina: W Lublinie, w którym na co dzień mieszkam organizujemy taki Dzień Dziecka Utraconego już po raz ósmy. Po raz pierwszy włączyliśmy się w jego organizację cztery lata temu, kiedy sami doświadczyliśmy straty dziecka, naszej córki . Nie wiele możemy już dla niej zrobić tu na ziemi, bo jest w Niebie, i tam ma wszystko , co potrzeba. Ale chcemy, ten jeden raz w roku szczególnie pokazać, że pamiętamy o Niej i o wszystkich innych zmarłych dzieciach, którym nie dane było cieszyć się ziemskim życiem. Ale wierzymy, że są bardzo szczęśliwe w Niebie.

DSC_3920

Marlena: Tracę dziecko. Jak mogę sobie pomóc? Co mam zrobić?

Karolina: Strata dziecka to ogromna tragedia. Jest to wręcz coś nienaturalnego. Bo to dziecko powinno żegnać swoich starszych rodziców, nie rodzice swoje malutkie dziecko, z którym wiązali tyle planów, nadziei, które chcieli kochać najbardziej na świecie i wychować na wspaniałego człowieka. Nie ma nawet nazwy w języku polskim na osoby, które utraciły dziecko. My nazywamy je „rodzicami dzieci utraconych”.

Każdy człowiek inaczej przeżywa śmierć własnego dziecka. Inaczej (bardziej emocjonalnie) cierpi mama. Bardziej skrycie, ale równie mocno, cierpi Tata. Trzeba podkreślić, że ojcowie równie mocno przeżywają taką stratę dziecka, chociaż nie zawsze dają to po sobie poznać.

Ważne żeby nie udawać przed sobą i przed światem,  że nic się nie stało. Oczywiście, będziemy z tym bólem sami w pewien sposób. Bo świat nie przestanie się śmiać , bawić się, gnać do przodu, tylko dlatego, że MY straciliśmy dziecko. I musimy to zaakceptować. Nie obrażać się na świat i innych ludzi dookoła, że żyją sobie tak jakby nic się nie stało. Bo dla nich nic się  przecież nie stało. To nasza osobista tragedia.

Marlena: Gdzie szukać pomocy? Możesz podać strony, grupy wsparcia, wspólnoty, artykuły, z których małżonkowie po stracie mogą korzystać, znaleźć pomoc?

Po stracie dziecka nie jesteśmy zupełnie sami. Są grupy Rodziców Dzieci Utraconych, które najlepiej nas zrozumieją. To ludzie, z którymi możemy pomilczeć, popłakać, porozmawiać. W  każdym  większym mieście , są takie  malutkie wspólnoty rodziców dzieci utraconych, które regularnie spotykają się na wspólnej modlitwie i rozmowach. Warto poszukać w  Internecie informacji o nich.

Warto też dużo czytać: świadectw, artykułów, książek na temat straty dziecka. Książki, które warto poznać zamieszczamy na naszej stronie.

Strony www, które możemy polecić to:

  • http://www.poronilam.pl/, gdzie znajdziemy niezbędną wiedzę nt. tego, co trzeba zrobić, aby pochować dziecko, jakie mamy prawa, jako rodzice po stracie, itp. Działa tu także czat, na którym możemy anonimowo porozmawiać o tym, co nas spotkało i uzyskać niezbędną pomoc, zarówno psychologiczną, jak i formalną.
  • https://www.poronienie.pl/ . Jet tu wiele ciekawych artykułów o tematyce poronienia, w aspekcie prawnym, medycznym i psychologicznym, także Forum, na którym (na prawie każdy temat) można pogadać z rodzicami po stracie z całej Polski.

 

Marlena: Karolino, dziękuję Ci bardzo za wywiad i za to, co robisz. Potrzeba takich ludzi.

Karolina: Zapraszamy na naszą stronę internetową Rodzice Po Stracie, a także nasz Facebook. Tam można poznać szczegółowe informacje, o tym gdzie i kiedy się spotykamy. Warto szukać takich wspólnot w swoich miastach, a jeśli nie istnieją zakładać je, służymy pomocą i radą w tym temacie. Można do nas pisać w każdej sprawie na adres: rodzicepostracie [at] gmail.com

Na koniec prosimy Czytelników o modlitwę, najpierw za nas, za ukojenie naszych serc zranionych wielką stratą, ale także za nasze działania, które podejmujemy, min. związane z pochówkiem ciał dzieci nieodebranych ze szpitali, aby  oddać im należny zmarłym szacunek i zachować je od zapomnienia.

Pytanie do Was Drodzy Czytelnicy. Co Was powstrzymuje przed rozmowa o stracie? Co jest dla Was trudne?
Marlena Bessman-Paliwoda
marlena.bessman@gmail.com

Jeśli podoba Ci się tekst, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie to jak zapłata za moją pracę :) Dziękuję!

Follow
  • Czas leczy rany, ale to prawda-nie sa to wlasciwe słowa swiezo po stracie. A w szpitalach-coz, brak dobrych praktyk, do tego biurokratyczne kłody pod nogi, kiedy jeszcze nie znana byla płeć dziecka. Mysle, ze to msci sie mentalnosc antykoncepcyjna i aborcyjna… Skoro personel nie widzi w tym dziecku czlowieka, to nie jest w stanie pojac tej straty, okazac wsparcia i wspolczucia, czy checi pochówku. Niestety, nawet jak zmarle dziecko jest juz wielkosci noworodka nikt go nie umyje i nie ubierze, zeby bylo latwiej sie pożegnać:(

  • Kinga Żak

    Strata dziecka odbywa się na różnych etapach rozwoju. Dużo już mówi się o poronieniach. To z pewnością ogromnie bolesna strata – zanim poznaliśmy dzieciątko. My pożegnaliśmy synka po 24 dniach razem. Urodził się jako skrajny wcześniaczek. Gdy umierał tuliliśmy go w ramionach. Minęły prawie 3 lata, a znów płaczę gdy o tym piszę. Niby przeszliśmy już żałobę. Mamy kolejnego, cudownego synka. Ale nikt nie zapełni tej pustki w ramionach, która jest po śmierci Frania. Choć wiemy, że wybiegnie nam na spotkanie w niebie…

    Dla mnie trudne jest to, że po tych trzech latach nikt z rodziny już o Franiu nie pamięta, nie rozmawia. Ten temat został pogrzebany razem z nim. A on żyje w sercu moim, mojego męża i starszej córci. Pomaga nam swoim wstawiennictwem z nieba.

    Tylko boli mnie, gdy np. babcie nie liczą go do liczby swoich wnuków…

Wysyłaj mi newsletter (możesz zrezygnować kiedy chcesz).

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci Wyzwanie "Czułe gesty" :)

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci kurs sympatii na Twojego maila :)

email marketing powered by FreshMail
 

Zapisz się na mój newsletter:

email marketing powered by FreshMail