Życie wirtualnie zatwierdzone | MamySie.pl
1135
post-template-default,single,single-post,postid-1135,single-format-standard,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,columns-4,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive

Życie wirtualnie zatwierdzone

Zadziwia mnie, że 14 lutego na tablicy Facebooka jedyne co oglądam to kwiaty. I całujące się pary. I wiadomości, że Walentynki są dniem niepodległości singli. Dobrze, ale kogo to obchodzi?

Kopiowanie wyrywków życia na Facebooka lub Twittera jest modne. To trochę element naszego życia. Doskonale pamiętam dylemat po narodzinach Nowego Człowieka – publikować jego zdjęcie na Facebooku? Bo on nam przecież zgody nie dał. Zresztą to moje małe dziecko to teraz największa część mojej intymności (myślenie świeżo upieczonej mamy: nie. oddam. dziecka. nikomu. nie. podziwiać. ono. tylko. moje). W końcu zdjęcie Franka się tam pojawiło, ale zgodnie z założeniem nie gości ono tam często.

Drzemie we mnie głęboka potrzeba zachowywania prywatności (dlatego piszę tego bloga i wylewam przed Tobą wszystkie swoje myśli. Przynajmniej część tych, które można według mnie puszczać w świat – taka autoironia). Owszem – wysyłam zdjęcia dziecka, pokazuję swoje ślubne, piszę bloga, ale (nie wzywaj imienia Pana Boga nadaremno) nie wstawię nigdy zdjęcia w czasie pocałunku, intymnego prezentu od Męża czy nawet kwiatów na Facebooka. Naprawdę myślę, że to tylko dla mnie, tylko moje – nie dla całego grona znajomych na Facebooku. Myślę, co się zmieniło, co mnie ominęło w socjalizacji, że nie czuję potrzeby zwierzeń facebookowych. Nie lubię czytać też takich zwierzeń innych ludzi. Przykre jest obserwowanie wirtualnie całych historii związków – od zakochania, przez chodzenie ze sobą, narzeczeństwo, ślub i małżeństwo po rozwód. Od mój kochany dziubasek – tylko Ty!!!!!!!!!* do Nareszcie wolna i szczęśliwa*. Od Kocham Cię* do Suki są wszędzie*. Nie uogólniam – wiek nie ma tu znaczenia. Piszą tak ci, do których z racji wieku mówię „dzień dobry” a nie „cześć” i piszą tak ci, którzy „dzień dobry” mówią na mój widok. Jakieś takie rozżalenie się we mnie pojawia, gdy widzę wyżej cytowane zakończenia związków. Bo kochałeś, bo się cieszyłaś z jego słów. Brak szacunku do osoby, którą w świetle innych wyznań facebookowych się kochało, jest tylko brakiem szacunku do samego siebie, jakiejś części swojego życia.

***

Co innego patrzeć na zdjęcie zakochanej pary trzymającej się za ręce, a co innego patrzeć na zdjęcie dwojga dzieciaków leżących na sobie zajętych soczystymi pocałunkami. Jestem chyba stara. Dziś moja stara, czterdziestoparoletnia matka znalazła na głowie niespełna dwudziestopięcioletniej córki pierwszy siwy włos, gdy ta pochylała się nad rocznym synem. To znak Marlena – kup włóczkę, usuń Facebooka i dziej swetry dla wnucząt. Nie zrozumiesz już chyba świata.


Tekst dedykuję Marioli. Nie ze względu na tematykę, ale jej dopingowanie mnie w odkurzeniu klawiatury. Wracam. Na dobre. Obym powróciła dobrze i z klasą.

* cytaty z Facebooka. Aj, bez szczegółów.

Fotografia: Gemma Bou

Marlena Bessman-Paliwoda
marlena.bessman@gmail.com

Jeśli podoba Ci się tekst, podziel się nim ze znajomymi. Dla mnie to jak zapłata za moją pracę :) Dziękuję!

Follow
  • Don

    To nie kwestia szacunku, ale pompowania swojego ego – pustego zresztą – bo teraz każdy musi się pokazać jakie to jego życie jest THE BEST, z pompą! dowartościowanie to dobra sprawa, szkoda tylko, że niektórzy muszą się dowartościowywać co 5 min. 🙂 I śmieszne są osoby co wyznają swoje czułości przed światem, by się pokazać – miłość nie szuka poklasku.. etc. Ale to dlatego też, że ludzie nie potrafią na prawdę cieszyć się sukcesem, szczęściem…. Fajnie urodziło się potomstwo – coś pięknego zapewne… ale czy cały świat musi o tym wiedzieć? MUSI – ale, piękne jest to, jak się ten świat sam dowiaduje o tym fakcie, wtedy to jest autentyczne – WOW.. a nie napompowane… PODZIWIAJCIE – jestem super. nie jest tak?

    • Nie chodzi o to, kto jest śmieszny, kto nie. Śmieszni zawsze jesteśmy w czyichś oczach, myślę. Potrzeba podziwu i akceptacji przez innych jest naturalna. Mnie razi głównie odzieranie z piękna sfer, które są zarezerwowane dla wiedzy zainteresowanych dwojga ludzi.

      • Don

        Uznanie zdobywa się, tylko działaniem w słusznej sprawie. Potrzeba zdobywania podziwu i akceptacji, świadczy o własnych kompleksach (no tak, kto ich nie ma.. też mi wymówka) i braku dojrzałości przeżywania swojego życia.. Dzielimy się intymnością i prywatnością, zapraszamy innych do tych sfer, tylko po co?

        • Szukanie podziwu i akceptacji nie jest dowodem kompleksów. Dziecko, dla przykładu, potrzebuje wiedzieć, że jest akceptowane. To buduje poczucie wartości i pewność siebie. To naturalna potrzeba.

          Dzielenie się intymnością jest wg mnie nawet nie tyle niedojrzałe, ile niewłaściwe. Tu granica jest jasna – intymne rozmowy, sceny – są tylko dla mnie, nie dla Facebooka. Dzielenie się prywatnością – tu granicę każdy powinien sam postawić korzystając z przelicznika dobrego tonu. Prywatność to szersze pojęcie niż intymność.

          • Don

            Dziecko – tak! ale nie, dojrzała osoba(nie musi być pełnoletnia). Szukanie podziwu i akceptacji, to dwie różne rzeczy moim zdaniem. Jeżeli robię coś konkret (bo nie sądzę żeby wstawianie swoich zdjęć np. z jakiejś fajnej podróży było czymś specjalnym) – to nawet domagam się uznania, bo to buduje i motywuje do dalszego działania… Ale jeżeli robię coś, by zyskać przychylność innych osób, szukam poklasku(a „sprzedawanie” swojego życia, to jest to) – to jest problem. Jeżeli samemu siebie się nie akceptuje, nikt inny nie pomoże.. dlatego to się powtarza cyklicznie.. ” od zakochania, przez chodzenie ze sobą, narzeczeństwo, ślub i małżeństwo po rozwód.” Pewnie, że każdy wyznacza granicę prywatności, szkoda tylko że niektórzy mają zły przelicznik.

          • Myślę, że przelicznik jest dobry wtedy, gdy nie odziera z intymności. Zdjęcie z podróży mnie nie razi, zdjęcie znajomych także. Ale zdjęcia par, które powinny być tylko w albumie dla nich…bo nawet nie dla ich rodziców – już tak.

          • gwas

            Tutaj będzie ciekawostka: co jest intymnością a co nie, dla jednej pary zdjęcie kiedy się całują jest super intymnie a dla innej nie. Myślę że w ogóle jako Polacy mamy obraz intymności mocno zniekształcony, i chyba warto sięgnąc choćby w strone naszych południowych sąsiadów aby zobaczyć ile więcej można mieć luzu w stosunku do siebie . Więc myślę że sytuacja może byc niejednoznaczna. I ci dla których określony pocłaunek jest intymny nie maja usasadnionych podstaw aby tym myślącym inaczej narzucać swoje opinie na zasadzie „chowajcie się świntuchy i sie mi tu nie całujcie!” . Mówię z włąsnej obserwacji gdzie całująca i obejmująca się para została radykalnie skarcona przez starszą panią. Po czym owa starsza pani została skarcona przez inna starsza panią w te słowa „A co woli Pani żeby się bili?! Niech sie lepiej całują”

            Podobnie jak to kto zobaczy te zdjęcia jeśli sie już pojawią na FB wydaje mi się niejednoznaczne, bo jeśli mam tam 10 znajomych to być może są to rzeczywiście moi znajomi i nie raz widzieli nas całujących się na żywo. Ale kiedy mam 1500 pseudo-znajomych to to samo zdjęcie na FB ma inna wymowę. Poza tym myślę że niektóre środowiska maja ogromna presję , napędzaną wewnętrznie przez zasady w nich obowiązujące które jednoznacznie określają co jest akceptowalne a co nie (mam na myśli zwłaszcza różne formacje religijne) A tworzenie takiej czarno białej, bardzo biegunowej klasyfikacji na podstawie zewnętrznych norm bardzo mi się nie podoba. Bo wyłącza z rozważania kontekst sytuacji szufladkując powierzchownie zaobserwowane zjawisko. ( Jak kiedys w pociągu człowiek sypiący ku..mi przez 15 min został zakwalifikowany przez współpodróznych jako najdgorszy cham tylko na podstawie tego jak się wysławiał w rozmowie telefonicznej, a potem ocena ta okazała się bardzo błedna).

            Myślę że w wielu przypadkach nie mamy pojęcia dlaczego ktoś pokazuje takie czy onne obrazy na FB, i lepiej tego nie interpretować nie znając takiej osoby bo łatwo o dużą pomyłkę. Jest pewnie jakiś ogólny kierunek dlaczego tak się dzieje ale jest pewnie niezmiernie wiele małych osobostych powodów dla których ludzie choćby na FB chcą się wydawać nieco innymi niż są .

          • Hej gwas!

            Staram się mieć dużo luzu do siebie i świata – takie mam założenie. Pewnie, rozumiem, że dla każdego pocałunek może być różnie odczytywany. Ja jednak wspominałam o przykładzie zdjęć typu „dzieciaki leżące na sobie zajęci soczystymi pocałunkami”. To już nawet z intymnością nie miało nic wspólnego.

            Przypomniała mi się nawet piosenka Hapyysadu „My się nie chcemy bić, my się chcemy całować”. I niech tak będzie, świat będzie lepszy.

            Gwas, każda opinia tworzy rzeczywistość czarno białą. Tak już jest, niezależnie od tego, do której z tych „różnych formacji religijnych się należy” :). Tekst poza tym nie jest „z obserwacji dnia”, ale obecności na Facebooku.

  • Mari Bo

    Marlena-cieszę się,że udało Ci się zebrać siły do odkurzenia klawiatury. Po przeczytaniu tego teksu wiem,że brakowało mi kolejnego wpisu. Ja zwyczajnie bardzo lubię tego bloga, lubię jego styl i tematykę, a przede wszystkim lubię Ciebie – Marlena. Choć zaczynam się obawiać czy ten blog mnie nie uzależnia… 🙂 Refleksja, która mi przychodzi do głowy jest taka,że jak w każdej innej dziedzinie trzeba i w życiu wirtualnym postawić sobie pewne granice,żeby w tym wszystkim pozostać sobą i nie mieć potem do siebie żalu,że przez naszą głupotę obnażyliśmy się z intymności. Natomiast jestem pozytywnie nastawiona do promowania w sieci dobra. Poprzez interenty jak mówi o. Szustak można również dotrzeć do wielu z dobrą nowiną. Ty Marlena chyba wiesz najlepiej o czym mówię:)
    No i dziękuję za dedykację! Cieszę się,że wracasz. Bardzo.

  • rkucharz

    Noooo. jest mocne ale bardzo dobre, popieram.

  • Kosiarka typ M. ;)

    Co do początkowego fragmentu o wstawianiu zdjęć dzieci na fb. Czasem chciałabym się pochwalić moją spadkobierczynią genów na fb, ale nie! Kiedyś spotkałam znajomego którego nie widziałam chyba z 5 lat, i opowiadamy co u nas, i na wieść o tym, że mam córkę wypalił: nie wstawiłaś jej na fb! A co do ekshibicjonistów na fb – chyba chcą się pokazać, leczyć swoje kompleksy, albo są takimi narcyzami, że uważają, że cały świat jest zainteresowany ich dzisiejszą zupą, kolorem skarpet, czy miejscem gdzie jedzą. No ale cóż, ja jestem spod Czarnobyla i mam trwałe zmiany w mózgu. Marlena – gratuluję odwagi pisania bloga 🙂 wiem jak trudno jest znaleźć czas na cokolwiek. DObrze, ze masz czas na bloga 🙂

  • to może najpier zajmij się szydełkowaniem, tak bardzo nie postarza 😉 ale swoją drogą, też już odchodze od wrzucania zdjęć Igi, pojawiają się, ale sporadycznie, boję się reakcji otoczenia, szczególnie jej, bo we wrześniu idzie do szkoły

Wysyłaj mi newsletter (możesz zrezygnować kiedy chcesz).

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci Wyzwanie "Czułe gesty" :)

email marketing powered by FreshMail
 

Wyślę Ci kurs sympatii na Twojego maila :)

email marketing powered by FreshMail
 

Zapisz się na mój newsletter:

email marketing powered by FreshMail